Alkoholizm to jeden z najbardziej wyniszczających nałogów. Myśląc o człowieku uzależnionym, zwykle mamy na myśli obdartego żula spod sklepu monopolowego. Przeważnie nie chcemy przyjąć do wiadomości, że jest to stereotyp mający niewiele wspólnego z rzeczywistością – zwłaszcza, gdy osobą uzależnioną jest kobieta.

Dlaczego sięgnęłam po książkę Małgorzaty Halber „Najgorszy człowiek na świecie”?

Małgorzata Halber przez dość długi czas kojarzyła mi się z celebrytką, których na łamach plotkarskich portali jest zawsze pełno. Przyznaję, że nie śledziłam też jej dziennikarskiej kariery ani publikacji ukazujących się w różnych tytułach. Ale do czasu. Któregoś dnia wpadł mi przypadkowo w ręce wywiad, w którym pani Małgorzata opowiadała o swoim życiu naznaczonym alkoholizmem. Zero gwiazdorzenia, tylko rozbrajająca szczerość waląca momentami między oczy. To właśnie spowodowało, że postanowiłam sięgnąć po jej książkę „Najgorszy człowiek na świecie”. Czy się rozczarowałam? W żadnym wypadku nie. Co więcej – uważam, że w zasadzie każdy powinien ja przeczytać. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie wiemy, co nam los przyniesie. Nie mamy także jakiejkolwiek pewności co do tego, że jesteśmy wolni od uzależnień – popaść w nie można w dowolnym momencie. Nie umiemy przewidzieć, co nas pchnie w ich objęcia.

Kim jest autorka książki Małgorzata Halber?

Małgorzata Halber to popularna dziennikarka, rocznik 1979, ukończyła filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Od bardzo wielu lat związana z mediami. Ma na swoim koncie współpracę m. in. z Rozgłośnią Harcerską, TVP, Polsatem oraz stacją Viva Polska, gdzie przez 11 lat była prezenterką. Publikuje na łamach „Codziennika Feministycznego” oraz muzycznego kwartalnika „M/i”. Jej pasją jest również rysunek – stworzyła znany internetowy komiks zatytułowany „Bohater”. „Najgorszy człowiek na świecie” jest jej powieściowym debiutem.

O fabule książki „Najgorszy człowiek na świecie” słów kilka

Trudno jest mi streścić fabułę „Najgorszego człowieka na świecie”. Właściwie to nie wiem nawet czy to w ogóle jest możliwe, niemniej jednak spróbuję. Bohaterka książki ma na imię Krystyna. Pracuje w telewizji. Brzmi znajomo, nieprawdaż? To jedynie przysłowiowa zasłona dymna, ponieważ od samego początku wiadomo, że kryje się za nią Małgorzata Halber. W każdym bądź razie pomimo tego, że Krystyna na co dzień obraca się wśród ludzi, czuje się wśród nich bardzo niepewnie. Wydawać by się mogło, że ktoś taki jak ona nie powinien mieć problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi, ale jak doskonale wiadomo, pozory bywają szalenie mylące. Krystyna jest po prostu znakomitą aktorką i potrafi robić dobrą minę do złej gry. Znajomi mają ją za świetną, wygadaną dziewczynę, która nie stroni od imprez. Nie mają przy tym pojęcia, że owa wesołość i otwartość są efektem tego, że Krystyna pije. Alkoholem dodaje sobie animuszu w różnych sytuacjach, a pora dnia nie ma przy tym najmniejszego znaczenia. Na drinka czy dwa nigdy nie jest ani za późno, ani za wcześnie.

Otaczający bohaterkę ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że to, co widzą, to maska i fasada, za którą siedzi nade wszystko strach przed życiem. Krystyna pije po to, by nie odstawać od reszty, bo cokolwiek poczuć – przecież to musi być normalne, skoro i inni tak postępują. Z drugiej zaś strony w kobiecie tli się świadomość, że to nie tędy droga. Dlatego postanawia całkowicie zerwać z nałogiem oraz uleczyć swe ciało i duszę.

Moja opinia na temat książki „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber

„Najgorszy człowiek na świecie” to niesamowicie osobista książka. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż przelewanie słów na papier autorka potraktowała niczym swoistą terapię mającą nieść wsparcie zarówno jej samej, jak i wszystkim czytelnikom zmagającym się z podobnymi problemami. Komuś takiemu jak ja, kto nie pije alkoholu, może niełatwo jest pewne rzeczy zrozumieć. Książka to swego rodzaju ostrzeżenie – możemy zgubić drogę i nawet nie zauważyć, w którym momencie to się stało. I nie chodzi wcale o to, że nagle zaczniemy pić, uprawiać hazard czy wciągać koks. Różne okoliczności sprawiają, że patrząc w lustro, możemy w nim ujrzeć najgorszego człowieka na świecie.

Książka Małgorzaty Halber nie jest kolejnym poradnikiem o tym, jak żyć – takich pozycji na rynku jest pełno i cieszy niezmiernie fakt, iż autorka nie podążyła tym utartym szlakiem. Nie mydli czytelnikowi oczu i nie lukruje opowieści po to, by stała się ona łatwiejsza do strawienia. Autentyczność przekazu jest jej mocnym atutem.

Warto przy tej sposobności zastanowić się nad tym, dlaczego niejednokrotnie postępujemy wbrew sobie i za wszelką cenę staramy się być szczęśliwi. Nawet wówczas, gdy najchętniej zaszylibyśmy się pod kołdrę i celebrowali smutek. Co nami kieruje? Presja społeczna? Boimy się tego, że będziemy postrzegani w kategoriach dziwaków?

Czy warto kupić książkę „Najgorszy człowiek na świecie”?

„Najgorszy człowiek na świecie” nie należy do lektur lekkich i przyjemnych. Zmusza do zastanowienia się nad sobą i stanięcia oko w oko z własnymi demonami, czymkolwiek one nie są. Dla jednych będzie to alkohol, dla drugich narkotyki bądź zupełnie coś innego. Unikajmy też niczym ognia oceniania innych. Nie znamy ich historii. Nie wiemy, co im się przytrafiło. Każdy z nas odbiera świat przez pryzmat indywidualnych doświadczeń i emocji. Zdecydowanie warto przeczytać „Najgorszego człowieka na świecie” – by sobie te oczywiste rzeczy uświadomić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here